Paryż, Włochy, Zurych, dada

Chat Noir

Montmartre i "Le Mirliton"

"Jedenastu Katów"

Wiedeń i "Nietoperz"

"Simplicissimus"

Paryż, Włochy, Zurych, dada

Antymilitarystyczny Berlin

Lata 20. i konferansjer

Koniec niemieckiego kabaretu





Le Lapin Agile

Hugo Ball - Cabaret Voltaire

Cabaret Voltaire

 
Kiedy wiek XIX dobiegał końca, kabaret istniał już w Paryżu od 20 lat. Służył w tym czasie zarówno jako miejsce widowisk jak i spotkań artystów. Teraz, w latach gdy sztuka miała nadać kierunek na następne pół wieku, zaczął w coraz większym stopniu spełniać rolę salonu awangardy, gdzie rodzą się nie tylko idee lecz także żarty i kawały. Wracamy na chwilę do Paryża, dokładniej zaś do głównego salonu awangardy tamtych lat: kabaretu Le Lapin Agile czyli "Żwawy Królik".

Georges Ulmer, "Pigalle", 1946
Jakość obniżona do 16 kb/s (radiowe fale długie). Dobre jakościowo płyty można kupić na ostatniej stronie serwisu.

Kabaret ten powstał i istnieje do dziś przy zbiegu stromej ulicy Św. Wincentego z ulicą de Saules - tuż naprzeciw cmentarza. W okresie symbolizmu nazywano go "Kabaretem Zabójców", co wyraźnie wskazywało na charakter jego klienteli. Godłem kabaretu był królik wyskakujący z patelni. "Żwawy Królik" rozpoczął działalność od najsłynniejszego chyba skandalu ówczesnego Paryża. Roland Dorgeles znalazł nowego artystę - malarza. Był nim osioł należący do kierownika kabaretu. Dorgeles zaprosił kilka znaczących postaci bohemy i założył się, że na następnym Salonie Niezależnych, dorocznej wystawie sztuki, przedstawi najbardziej rewolucyjny obraz. Obraz powstał dzięki ogonowi osła, do którego przywiązano pędzel. Drugim etapem zabawy było nadanie dziełu tytułu, zdecydowano, że będzie on brzmiał "I słońce zachodzi nad Adriatykiem". Na wystawie zdania krytyków i publiczności były co prawda podzielone, ale nie różniły się od tych wystawianych innym artystom. Ujawnienie całego żartu spowodowało, że nagłówki wszystkich gazet ogłosiły wszem i wobec: "Osioł przywódcą szkoły artystycznej".

Drugim pomysłem było przemycenie do Luwru rzeźby - biustu kobiecego stworzonego przez jednego z przyjaciół Dorgelesa. Nikt nie zauważył go wśród dzieł klasycznych, a po publicznym zażądaniu zwrotu dzieła, Paryż był zaszokowany nie tylko jego dowcipem ale i przede wszystkim własnym brakiem orientacji.

Nic dziwnego, że powstanie kubizmu potraktowano wówczas jako kolejny żart Rolanda Dorgelesa.

WŁOCHY, ZURYCH, DADA

"Żwawy Królik" zmienił się niepostrzeżenie w ośrodek spisków i żartów artystycznych. Tymczasem w pozostałej części Europy awangarda artystyczna świadomie naśladowała styl i postawę kabaretu. We Włoszech futurysta Filippo Tommaso Marinetti określił zasady nowej formy widowiska opartego na variete. Jednak mimo całego pokrewieństwa strukturalnego, agresywne i radykalne eksperymenty futurystów wykraczały poza ramy ówczesnego kabaretu.

W myśl sugestii Marinettiego aby widzów zaskoczyć i wciągnąć do akcji - na przykład smarując siedzenia krzeseł mocnym klejem czy też sprzedając bilety na to samo miejsce dziesięciu osobom - futuryści wywoływali tak gwałtowne awantury, jakie później udało się sprowokować tylko ich następcom - dadaistom.

Arką Noego pierwszej wojny światowej był Zurych, międzynarodowe centrum emigracji. W tym właśnie mieście schronił się przed wojną młody niemiecki poeta Hugo Ball wraz z przyjaciółką. Tam właśnie w 1916 roku w dość podłym barze pod nazwą Meierei powstał kabaret. Właściciel lokalu stwierdził że jest to sposób na powiększenie obrotów z handlu piwem i bułkami z kiełbasą. Tak właśnie powstał "Cabaret Voltaire". Był to strzał w dziesiątkę, w ciągu kilku tygodni lokal wypełnił się publicznością, zaś artyści z całego Zurychu przybywali tu jak do Ziemi Obiecanej. Kabaret był upiększony dziełami Hansa Arpa, Marcela Janco orz Picassa.

Tam właśnie powstał nowy ruch artystyczny - dada. Dadaiści chcieli tworzyć sztukę antywojenną, negującą samego ducha z którego zrodziła się wojna. Ich sztuka sprowadzała się to hałaśliwego cyklu ekstrawaganckich zdarzeń. przedstawienia Cabaret Voltaire prowokowały publiczność. Szok i zaskoczenie, agresywnie antylogiczna poezja i proza, eksperymenty z maskami, kostiumem i tańcem - to wszystko wyrywało widzów z marazmu i kajdanów tradycji.

Oto przykład poezji dadaistycznej, która wywołała oburzenie na sali kabaretu: "gadżi beri bimba glandridi laula lonni cadori, gadżjami gramma berida" - i tak dalej. 9 kwietnia 1919 roku odbyło się ostatnie przedstawienie dadaistów. Program przyjęto dość spokojnie, abstrahując od kawałków balustrad rzucanych przez publiczność w artystów w pierwszym akcie. W błysku olśnienia publiczność uświadomiła obie absurd własnych reakcji, wywoływanych przez dadaistów z premedytacją. W tym właśnie momencie skończył się sens tego ruchu artystycznego.

A oto fragment jednego ze spektakli dadaistycznych: "Publiczności, honor, tak jak dupę, można sprzedać i kupić. Dupa, to ona jest symbolem życia, tak jak frytki kartoflane, a wszyscy ci, którzy życie biorą serio, będą śmierdzieć gorzej od krowiego łajna. Tylko Dada nie śmierdzi - bo jest niczym, niczym, niczym! Jak wasze nadzieje - niczym. Jak wasze raje - niczym. Jak wasi bohaterowie - niczym. Jak wasi artyści - niczym. I jak religia - niczym. Możecie gwizdać, ryczeć i dać mi w zęby - cóż z tego? I tak wam powiem, że jesteście bandą półgłówków. Za trzy miesiące będziecie kupować nasze obrazy po kilka franków, jak pączki.".

Ostatnie zdanie z fragmentu przedstawienia nie sprawdziło się - przeciętnego zjadacza chleba absolutnie nigdy nie będzie stać na obrazy dadaistów.

"BYK NA DACHU"

W okresie la belle epoque Paryż był światową stolicą kabaretu. W latach 20-tych w dużej ich części zadomowiła się muza mniej lub bardziej rozebrana, a na Montmartrze nadal działali szansoniści. Publiczność po przeżyciu ruchu dadaistycznego nie byłą już jednak tymi drugimi zachwycona: dopiero w latach 30-tych, gdy chanson stała się narzędziem protestu, szansoniści wrócili do łask.

10 stycznia 1922 powstało nowe miejsce pod nazwą "Byk na dachu". Lokal ten powstał dla wielkich postaci ówczesnego Paryża: na otwarciu pojawili się Pablo Picasso, pieśniarka Mistinguett, Ravel oraz oczywiście Jean Cocteau. "Byk na dachu" był pierwszym w Paryżu lokalem podobnym do amerykańskiego baru. Stał się najmodniejszym miejscem spotkań paryskiej bohemy, zdarzało się nawet, że Artur Rubinstein po koncercie wpadał po oficjalnym koncercie by zabawić publiczność improwizacją. Wśród gwaru lokalu brzmiały dźwięki Gershwina, Cole Portera oraz jazzu. I to właśnie jazz opanował rozrywkę przedwojennej Europy.

Następna strona > > >

 


Wirtualia.pl