Berlin, Monachium i "Jedenastu Katów"

Chat Noir

Montmartre i "Le Mirliton"

"Jedenastu Katów"

Wiedeń i "Nietoperz"

"Simplicissimus"

Paryż, Włochy, Zurych, dada

Antymilitarystyczny Berlin

Lata 20. i konferansjer

Koniec niemieckiego kabaretu





Marya Delvard

 
Zanim jednak kobiety weszły na stałe w skład zespołów kabaretowych, musiał on pierwej zawędrować do Niemiec. W Niemczech Wilhelma panowała znacznie mniejsza swoboda niż w Paryżu. Struktura i siła władzy nie zachęcała do krytyki i dążenia do przemian. Kwitła korupcja, religia była zaledwie konwencją. Kulturę uznawano tylko wtedy, gdy była tworzona w wysokim tonie i jak najbardziej niezrozumiała. Cenzura w dziedzinie teatru była surowa, kodeks moralności seksualnej bardzo ostry. Co prawda kwitły wtedy pewne dziedziny kultury, jednak nie te, które wystawiałyby stan społeczeństwa i kulturę niemiecką na ostrzu satyry.

Charles Trenet, "La Mer", 1946
Jakość obniżona do 16 kb/s (radiowe fale długie). Dobre jakościowo płyty można kupić na ostatniej stronie serwisu.

Jednakże około roku 1900 prądy się zmieniły. Myśl Nietschego i jego krytyka zaczęły zataczać coraz szersze kręgi. Po dionizyjski humor zaczęto sięgać coraz częściej. Kabaret niemiecki narodził się z kilku powodów. Po pierwsze były nim plotki o nowej formie artystycznej w paryskim Montmartre. Albert Langen po odwiedzinach w tym siedlisku nowych czasów wrócił i z Frankiem Wedekindem założył pismo satyryczne "Simplicissimus". Pismo to, utrzymujące w ciekawości przez kilkadziesiąt lat całe Niemcy, atakowało twórców, zwolenników i wyznawców wszelkiej maści autorytetów, obłudy moralnej, pospólstwo i sfery wyższe. Duchowo zaś było bardzo zbliżone do kabaretu.

W 1900 roku poeta Otto Julius Bierbaum opracował i wydał zbiorek wierszy - piosenek niemieckich poetów i zatytułował książeczkę "Deutsche Chanson". W przedmowie napisał, że współcześni poeci pragną pisać wiersze, które można nie tylko czytać w zacisznych gabinetach, ale i wykonywać na oczach radosnego tłumu. W ciągu roku sprzedano 20 000 egzemplarzy zbioru, który później wielokrotnie wznawiano.

PIERWSZE KABARETY BERLIŃSKIE

Reakcja na tomik była szybka. Ernst von Wolzogen otworzył w Berlinie "Uberbrettl". Wynajął salę na 650 osób i zmontował program, który był mieszaniną satyry, liryki i erotyki. Przez kilka miesięcy miejsce to przyciągało tłumy. Nie był to jednak prawdziwy kabaret - brakowało tam intymnej atmosfery, a wskutek działalności cenzury nie było również satyrycznego zacięcia. Wolzogen był raczej dowcipnym dworskim błaznem, nie zaś złośliwym dowcipnisiem, który szasta obelgami. Wkrótce jednak wokół tej sceny powstały liczne, mniejsze i większe, podobne lokale.

W 1901 roku Max Reinhardt, młody aktor nie znany dotąd jako reżyser, stworzył przedstawienie na benefis Morgensterna, który potrzebował środków na wyjazd do sanatorium. Występ składał się z samych parodii: "Don Carlos" Schillera wystawiono jako dramat naturalistyczny oraz krotochwilę wędrownych aktorów. Parodie przeplatano piosenkami i satyrycznymi komentarzami na temat monarchii. Wieczór przyjęto burzliwą owacją i zespół zaczął grać regularnie. Kabaret nazwano "Schall und Rauch" czyli "Głos i dym". Artyści wynajęli lokal i zaczęli wykonywać swoje parodie. Ówczesna bohema Berlina była bardzo dobrze zaznajomiona z klasycznym teatrem, zatem parodie literackie mogły liczyć na stałe zainteresowanie. Cenzura jednak działała i boleśnie interweniowała, kiedy Morgenstern wykonywał parodie nadwornego poety Hohenzollernów.

Kilka miesięcy później kabaret ten zmienił się w jedną z pierwszych niemieckich scen eksperymentalnych i przyjął nazwę "Kleine Theater". Zespół Reinhardta utorował drogę kolejnemu odgałęzieniu sztuki: parodiom utworów literackich. Kabarety powstające w Berlinie służyły jednocześnie za miejsce spotkań i teren występów. "Der Hungrige Pegasus" ("Głodny Pegaz") Maxa Tilke, z karykaturami na ścianach i nastrojem bistro, był bezpośrednią kopią kabaretu francuskiego. Tu młodzi poeci i malarze spotykali się, bawili, wymieniali poglądy.

MONACHIUM

Na przełomie XIX i XX wieku głównym ośrodkiem artystycznym Niemiec było Monachium. Był tu nawet odpowiednik malowniczego Montmartru - dzielnica Schwabing. Bywali tu wszyscy: nawet Tomasz Mann i Lenin (wówczas pod nazwiskiem Meyer lub dr Jourdanoff). Okres rozkwitu przeżywało pismo "Jugend", lansujące styl art nouveau, tutaj tez wydawano tygodnik "Simplicissimus". Artystyczny renesans porwał Monachium w objęcia.

Monachium miało wspaniałą tradycję: Fasching, czyli karnawał tuż przed Wielkim Postem. Przez chwilę całe pospólstwo jest porywane do tłumnych manifestacji radości. Całemu widowisku patronuje duch błazna, który gwiżdże na wszystko, gra na nosie całemu światu, wyśmiewa jego próżność i głupotę. Właśnie karnawał był starożytnym przodkiem kabaretu. Szczęśliwy przypadek, który połączył talent twórczy z tradycją karnawału, dał Monachium jedne z najpłodniejszych i najciekawszych kabaretów w Europie, a po pewnym czasie również i niezwykłego clowna - konferansjera, który wywarł wpływ na Brechta: Karla Valentina.

Surowo przestrzegane gdzie indziej w Niemczech prawo moralności napotkało olbrzymi opór monachijskiej cyganerii. Utworzono Związek Ochrony Wolnej Sztuki i Nauki imienia Goethego. Głoszono, że w walce z prawem Lex Heinze gotowi są na wszystko, prócz paradowania nago.

"Die Elf Scharfrichter" czyli "Jedenastu katów"

Jedenastu członków grupy związanej z Langenem i Wedekindem założyli kabaret pod nazwą "Die Elf Scharfrichter" ("Jedenastu Katów"). Wynajęto niewielką salę, ozdobiono ją maskami 11 założycieli oraz narzędziami tortur i egzekucji. Za godło obrali pręgierz i czaszkę w peruce sędziego. Technicznie kabaret ten był szczytem mody: miał obniżony kanał muzyczny i specjalne nowoczesne oświetlenie pozwalające na eksperymenty ze światłem.

Wiedząc, że będą mieli kłopoty z cenzurą zapowiedzieli, że zakładają prywatny klub, który gra tylko raz w tygodniu dla zaproszonych gości. Jednakże sposób zdobycia zaproszenia podawany był otwarcie w każdym programie. W piątek, 13 kwietnia 1901 roku kabaret otworzył swe podwoje.

Główną gwiazdą "Jedenastu Katów" była Marya Delvard, córka paryskiego profesora, która wychowała się w klasztorze w Lotaryngii. Do Monachium przyjechała na studia muzyczne. Została już tam przez wiele lat. Podczas premiery suknia Delvard nagle od góry do dołu pękła. Nie dało się jej założyć, Marya musiała więc wyjść na scenę w zwykłej, choć obcisłej sukience spodniej. Współwłaściciel kabaretu i jednocześnie jej przyjaciel Marc Henry zacisnął sukienkę jeszcze bardziej i puścił na nią fioletowe światło. Był to szok porównywalny z tym, jaki wywołało pierwsze pokazanie się publiczne kobiety w dżinsach. Karykaturalny wygląd Delvard stał się jej znakiem firmowym, a z czasem symbolem całego kabaretu.

Walka Franka Wedekinda, najbardziej utalentowanego członka zespołu "Jedenastu katów" trwała długo. Podczas występów był już znany jako "rewolucjonista". Wchodził na scenę niedbałym krokiem, spoglądał pogardliwie na publiczność i dopiero wtedy ciskał w publiczność tekst swojej piosenki. Największą zasługą Wedekinda dla "Jedenastu Katów" było włączenie do programu kabaretu awangardowych utworów dramatycznych, które nie miały dostępu do konwencjonalnych teatrów owej epoki. Tutaj właśnie wystawiono po raz pierwszy jego sztukę "Duch Ziemi" oraz "Cesarzową Nowej Funlandii". Kabaret "Katów" wystawiał również sceniczne parodie. Jedna z nich - "Sąsiad" Hansa Gumppenberga - zasługuje na szczególną uwagę, gdyż był to przedsmak późniejszych utworów futurystycznych.

Choć kabaret "Jedenastu Katów" znalazł szeroki oddźwięk, sam jego żywot nie był długi. Po dłuższym tournee w 1903 roku zespół był już w zasadzie rozwiązany. Kilku jego członków przyczyniło się jednak do powstania kabaretu w najbardziej wysuniętym na wschód ośrodku kultury: w Wiedniu.

Następna strona > > >

 


Wirtualia.pl